nowa zelandia emigracja, emigracja do nowej zelandii, wyjazd do nowej zelandii, procedura wizowa do nowej zelandii, jak wyemigrować do Nowej Zelandii

 

Jesteś tutaj: Strona główna | Nowa Zelandia Relacje | Nowa Zelandia emigracja. Nic do ukrycia.


Nowa Zelandia emigracja. Nic do ukrycia.

Dotyczy wyjazdu z 2012 roku

Dodane: 2012-01-26 | Aktualizacja: 2012-01-27


Nie wiem jak wygląda szalona emigracja, bo ta, którą myśmy wybrali to ta rozsądna.

Podziel się ze znajomymi!

Tekst publikowany w imieniu znajomego fana NaszaNowaZelandia.pl, który postanowił z rodziną wyemigorwać do Nowej Zelandii. Ponieważ nie jest on zwierzem społecznościowym przekazuje Wam relację z Nowej Zelandii za posrednictwem mojego konta dlatego nie będę odnosił sie do uwag czytelników ponieważ nie jestem autorem tekstów ale mam nadzieję, że zapozna się z Waszymi opiniami przeglądając komentarze poniżej. Życzę miłej lektury. Rafał

---------------------------------------------------------



Z rocznym dzieckiem przy podejmowaniu decyzji o emigracji raczej szaleństwa nie są wskazane. Z perspektywy dwóch lat, które minęły od czasu rozpoczęcia tego procesu muszę stwierdzić że nie jest to ani łatwe, ani tanie, ani szybkie. Zaczynam rozumieć dlaczego niektórzy postanawiają zaoszczędzić sobie trochę bólu głowy i część papierkowej roboty zlecają to za ciężkie pieniądze różnorodnym firmom, które się w tym specjalizują. Tu trzeba zaznaczyć że firmy takie muszą posiadać odpowiednią certyfikację i nikt włącznie z moją skromną osobą nie może udzielać jakichkolwiek rad na temat procesu emigracyjnego. Ja i tak to należy traktować (red. podobnie jak wszyscy użytkownicy NaszaNowaZelandia.pl) mogę tylko opisać moje wrażenia z przechodzenia przez proces SMC i jak myśmy się to tego zabrali z żoną.

Po pierwsze język

Niby jest to banalna sprawa, ale jeśli myśli się o wyjeździe do jakiegokolwiek kraju trzeba znać język jakim posługują się jego mieszkańcy. IELTS był pierwszym egzaminem językowym do jakiego podchodziłem i muszę stwierdzić że jest cholernie trudny. Chodzi tu bardziej o jego formę i cel niż o to jak trudne są zadania. Generalnie w przypadku egzaminów innego typu podchodzi się do kolejnych egzaminów i albo się je zdaje albo nie. W Przypadku IELTS czegoś takiego nie ma, tego egzaminu nie da się nie zdać, ten sam test jest przeznaczony zarówno dla kogoś kto tylko potrafi się przedstawić po angielsku jak i dla Native Speaker, który włada tym językiem przez całe swoje życie i z tego właśnie wynika jego trudność. Raczej nie wyjdzie się z niego zadowolonym. To co jest w nim trudne to bardzo mała ilość czasu. Żeby zdać IELTS’a na odpowiednim poziomie, trzeba nie tylko mówić po Angielsku ale myśleć po Angielsku. Piątka z angielskiego w szkole raczej o niczym nie świadczy. Testy są ważne dwa lata więc jest to pierwszy krok.

Po drugie dokumenty

Trzeba przeanalizować absolutnie wszystkie informacje i sprawdzić jakie dokumenty będą wymagane. Czasami załatwienie transkryptów z uczelni wcale nie będzie takie szybkie i proste jak się wydaje, wyciągnięcie aktów urodzenia też trochę potrwa. Część z tego można zacząć załatwiać jeszcze przed całym procesem. Jest tego dużo. Będą to różne dokumenty dla różnych osób starających się o różne wizy więc nie ma co się rozpisywać. Trzeba dokładnie poczytać w źródłach.

Po trzecie losowanie

Trochę szczęścia zawsze się przydaje, my zostaliśmy wylosowani po dwóch tygodniach, ale wiem że niektórzy ludzie czekają parę miesięcy zanim ich wyciągną z koszyka do rozpoczęcia procesu wizowego. Jeśli zostanie się wylosowanym skontaktuje się z wami osoba z oddziału imigracyjnego by zweryfikować podane informacje. Na tym etapie trzeba będzie udowodnić, że nie jest się wielbłądem i dokumenty się przydadzą. W naszym przypadku pani zakwestionowała moje wykształcenie i uczelnię, ta jednak jak byk stała w wykazie i udało się w miarę szybko sprawę wyprostować odzyskując odebrane punkty. Generalnie trzeba być przygotowanym na wymianę korespondencji.

Po czwarte zdrowie

Może nie jest to oczywiste ale trzeba być cholernie zdrowym a jeśli emigrujesz z rodziną to cała ekipa musi być zdrowa, włącznie z tymi osobami które nie emigrują. Przygotuj się na to, że pobiorą Ci kilkanaście próbek krwi, prześwietlą cię kilka razy, bo zdjęcie klatki piersiowej musi być odpowiedniej jakości, no a na koniec rozbiorą cię do naga by dokładnie zbadać. Nie jest to przyjemne, ale jeśli cokolwiek znajdą, o emigracji możesz zapomnieć. Do Nowej Zelandii wpuszczają tylko ludzi absolutnie zdrowych. Badania nie są również tanie. Mogą być wykonane tylko przez wybranych lekarzy.

Po piąte papierkowa robota

Dokumentów które trzeba zgromadzić i wypełnić jest multum. Dobra wiadomość jest taka, że jeśli jesteś na tym etapie i przydzielili Ci oficera imigracyjnego masz kogoś kto Ci w tym pomoże. Zapomnij o polskich urzędnikach. Czasu jest jednak niewiele, około trzech miesięcy a skompletowaną dokumentację przesyła się kurierem.

Po szóste rozmowa

Pod sam koniec procesu emigracyjnego trzeba porozmawiać z oficerem emigracyjnym, jest to właściwie formalna rozmowa, po której zdecyduje czy wpuścić Cię z rodziną do Nowej Zelandii. Czy da się do tego przygotować nie wiem, mi wydała się ta rozmowa całkiem przyjemna i miła a pytania w miarę oczywiste, na które człowiek który świadomie decyduje się wyemigrować do Nowej Zelandii powinien znać odpowiedzi. Warto zadbać o dobre stacjonarne połączenie, raczej unikać telefonów komórkowych. W moim przypadku podałem komórkę i ani oficer mnie nie słyszała dobrze ani ja jego. Musiałem na szybko znaleźć aparat stacjonarny by dokończyć rozmowę.

Po siódme bilet

Po rozmowie przyjdzie czas na decyzję. Z tego co wiem mogą być to trzy decyzje. Opcja pierwsza. Kompletnie odmówią. Opcja druga. Jeśli wszystko jest ok lecz brakuje w tym momencie oferty pracy przyznają wizę Work To Resience, czyli odroczą decyzję. Opcja trzecia. Przyznają Rezydenturę. Przy założeniu, że jest to jedna z tych dwóch ostatnich decyzji trzeba kupić bilet, im wcześniej tym lepiej bo bilety do Nowej Zelandii nie są wcale tanie.



Cały proces zajmuje od kilku miesięcy do roku czasu jak to było w naszym przypadku. Naprawdę trzeba być wytrwałym i mieć zdrowie, w przenośni i dosłownie. Nie będę udzielał porad, bo po prostu nie wolno. Każdy musi przez to przejść na swój sposób i najlepiej w pełni samodzielnie.

Podziel się ze znajomymi!

Komentarze Sortowane od najnowszego do najstarszego

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby:
otrzymać powiadomienie o odpowiedzi na komentarz Twój i innych. Nie wypadniesz z konwersacji.
komentarz pojawił się natychmiast na stronie
komentarz nie musiał oczekiwać na moderację
nie musieć przepisywać kodu z obrazka

Komentarze niezgodne z regulaminem oraz uznane za reklamowe usuwamy bez powiadomienia.

na górę


Zapisz się i Ty i zgarnij super niezpodziankę!



Holidaycheck

* Serwis nie ponosi odpowiedzialności za publikowane przez użytkowników treści. Treści są własnościa Autorów. Zgłoś nadużycie Administratorowi.