Relacja z Nowej Zelandii, Nowa Zelandia, wyjazd do nowej zelandii, podróż do nowej zelandii, nasza nowa zelandia, trasa wyprawy, bilety do Nowej Zelandii, przelot do Nowej Zelandii, wyprawa do Nowej Zelandii

 

Jesteś tutaj: Strona główna | Nowa Zelandia Relacje | Cz.3 - Ale wielki samolot!


Cz.3 - Ale wielki samolot!

Dotyczy wyjazdu z 2007 roku

Dodane: 2010-02-04 | Aktualizacja: 2010-03-02


Na lotniskach ci lecący małymi Boeing'ami zawsze zazdościli tym, którzy udawali się w daleką Jambo w środku podróż potężnym jambo-jet'em. Jest jeszcze dodatkowa konkurencja. Ci lecący w klasie ekonomicznej przeklinają tych z klasy biznesowej a przechodząc przez korytarz oddzielający obydwie klasy w samolocie zaglądają pokątnie w jakich warunkach podróżować będą ci którzy zapłacili za bilet trzy razy więcej od nich.

Podziel się ze znajomymi!

W końcu nadszedł ten wielki dzień. Ostatni dzień w pracy. Piątek, 30 marca. Szczerze powiedziawszy nie czułem się tak jak by coś miało się zmienić. Kumple z pracy też nie zachowywali się jakość dziwnie. Każdy jednak chodził i wspominał klepiąc mnie po plecach, że to już ostatni dzień i nie wiedzą jak sobie beze mnie poradzą. Oczywiście odbierałem to jako miły żart. Wspominali, że może będzie opcja żebym dla niech pracował z domu, ale takich tekstów i deklaracji dobrej woli już się w życiu nasłuchałem. Miło być dowartościowanym w pracy, ale bez przesady. John nawet przyniósł kilka fotek z Nowej Zelandii, żeby pokazać gdzie jechać i o co pytać. Nie wiedział, że za 3 miesiące to ja będę mu dawał wskazówki jak i gdzie podróżować po tych dziewiczych wyspach. Dave zbierał kasę na wieczorne piwo i pożegnalny podarunek, który już wcześniej sobie wybrałem: ładowarka do baterii z wtyczka do zapalniczki samochodowej, przyda się podczas wyjazdu. Miałem jedynie udawać, że nie wiem, co dostane i bardzo się cieszyć, kiedy to zobaczę, tak rodzą się koalicje. Oczywiście nie obyło się bez kartki pamiątkowej z wpisami. Po południu wyskoczyliśmy na grupowy lunch z piwkiem a wieczorem na browarną imprezę do pubu niedaleko biura. Połączyliśmy to wyjście z Moniki leaving drinkiem, dzięki czemu wieczorem spotkało się z naszej okazji ponad 40 osób. Sobota. Poranny kac. Ostatnie pakowanie i dopakowywanie plecaków. Porządki, krzątanie się po mieszkaniu. Było trzeba też wynająć naszą miejscówkę i pozałatwiać z Davem sprawy formalno rachunkowe, bo teraz on poprzejmował pałeczkę zarządzania domem. Popołudniu spotkaliśmy się ostatni raz z naszymi znajomymi z polskiego czata w Londynie: Queen, Rafałkiem i Jamnikiem. Tydzień wcześniej pojechaliśmy na weekend do Greena i Pauli, naszych najlepszych ziomali w Londynie. Niedziela spędzona na ostatnich spacerach po mieście, które było naszym domem przez ostatnie 2 lata. Mimo, że go nie lubię to jakiś sentyment jednak został. Gdybym miał tam jeszcze kiedyś wrócić to na pewno na rejs statkiem wycieczkowym po Tamizie, bo to jedna z moich ulubionych Londyńskich atrakcji. Tak w spokoju doczekaliśmy 2 kwietnia, dnia wylotu. Od rana dość nerwowa atmosfera. Pożegnaliśmy się z Davem i reszta domowników już wczoraj wieczorem. Teraz tylko wezwać taksówkę i jechać na lotnisko. Wylot około 22.30 wiec jak będziemy na lotnisku o 20.00 to wystarczy. O 19 przyjechał pan kierowca, zapakowaliśmy się i wio. Ostatnie spojrzenia na Londyn. Heathrow jak Heathrow, zatłoczone, ale bałaganu nie ma. Trzeba przyznać Anglikom, że o porządek i brak dezorganizacji dbają. Wszędzie ludzie z obsługi kierujący przepływem żywej masy. Bagaże staraliśmy się mieć bez nadbagażu mimo to i tak się nie udało. Na nasze szczęście Quantas nie szczerzył zębów na nasze kilka kilogramów i obeszło się bez problemu. Bagaże odprawione, jedynie małe plecaki na plecach, aby sprzęt był pod ręką. No i tu oczywiście mały problem. Zabrałem ze sobą 2 dyski na zdjęcia. Ten większy wyglądał Pani z ochrony na niebezpieczny ładunek i było trzeba mój skrzętnie spakowany, malutki plecak rozpakować. Po rozpakowaniu i okazaniu niebezpiecznego przedmiotu okazało się, że nie tak łatwo wsadzić cały majdan z powrotem. Teraz bałem się tylko o to, że tak będzie na każdym lotnisku gdzie się pokażemy. Przed nami została już tylko strefa bezcłowa, bary, restauracje i wycieczka do bramy.

Podziel się ze znajomymi!

Komentarze Sortowane od najnowszego do najstarszego

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby:
otrzymać powiadomienie o odpowiedzi na komentarz Twój i innych. Nie wypadniesz z konwersacji.
komentarz pojawił się natychmiast na stronie
komentarz nie musiał oczekiwać na moderację
nie musieć przepisywać kodu z obrazka

Komentarze niezgodne z regulaminem oraz uznane za reklamowe usuwamy bez powiadomienia.

na górę


Zapisz się i Ty i zgarnij super niezpodziankę!



Holidaycheck

* Serwis nie ponosi odpowiedzialności za publikowane przez użytkowników treści. Treści są własnościa Autorów. Zgłoś nadużycie Administratorowi.