art deco, kolonia lęgowa, głuptaki, napier, klify, ptaki, Przylądek Porywaczy, Cape Kidnappers,

 

Jesteś tutaj: Strona główna | Nowa Zelandia Relacje | NAPIER I PRZYLĄDEK PORYWACZY - część X


NAPIER I PRZYLĄDEK PORYWACZY - część X

Dotyczy wyjazdu z 2011 roku

Dodane: 2011-05-05 | Aktualizacja: 2011-05-06


Napier leży w południowo-wschodniej części zatoki Hawke'a, rejonu żyznych gleb, owocowych ogrodów i upraw winnej latorośli. Trzęsienie ziemi w 1931 roku, które obróciło to miasto w pył i gruz przyczyniło się jednocześnie do powstania nowego centrum Art Deco. Napier zaliczane jest do miast na świecie z największą kolekcją budynków w tym stylu. Warto tam się zatrzymać i dać się przenieść w lata 1920-1940.

Podziel się ze znajomymi!

Około 20 km na południe od Napier znajduje się Cape Kidnappers (Przylądek Porywaczy). Nazwa tego miejsca upamiętnia próbę uprowadzenia przez Maorysów Tahitańczyka z załogi kapitana Cooka. Miejsce szalenie malownicze, znane z 20-tysięcznej kolonii głuptaków. Kolonia leży na granicy lądu i wody a wiejące tam silne wiatry dają wbrew pozorom doskonałe warunki do obserwacji leniwych ptaków siedzących na ziemi i tych pokonujących opory powietrza w locie nad głowami ciekawskich turystów. Dorosłe osobniki mają charakterystyczne ciemne plamki wokół niebieskich oczu i blado złotą głowę, młode osobniki są zupełnie niepodobne do rodziców, przypominają chyba najbardziej tuczone puchowe kulki. Pisklę w wieku 13-16 tygodni wyrusza w swój pierwszy lot do Australii by powrócić jako 3-5 letni osobnik do swojego gniazda na Cape Kidnappers. Lot głuptaków to prawdziwa elegancja a ich tolerancja człowieka pozwala obserwować siedzące ptaki dosłownie na wyciągnięcie ręki.

Kolonie można zobaczyć od sierpnia do początku maja, w pozostałych miesiącach prowadzone są badania naukowe i tereny te są niedostępne dla zwiedzających.

Głuptaki zamieszkują wysokie i strome urwiska wybrzeży kontynentów i wysp oceanicznych. Kolonia lęgowa, którą widziałam w Nowej Zelandii jest jedną z bardziej dostępnych dla człowieka na świecie. Słyszeliście kiedyś gruchanie i krakanie kilku tysięcy ptaków? Naprawdę robi wrażenie.

Przylądek Porywaczy to fantazyjne grzbiety, ogromne wąwozy, 100-metrowe klify, rozległe pastwiska pokryte rudymi trawami. Poraża naturalnym pięknem i zdecydowanie jest to miejsce niedocenione przez autorów przewodników turystycznych.

Podziel się ze znajomymi!

Komentarze Sortowane od najnowszego do najstarszego

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby:
otrzymać powiadomienie o odpowiedzi na komentarz Twój i innych. Nie wypadniesz z konwersacji.
komentarz pojawił się natychmiast na stronie
komentarz nie musiał oczekiwać na moderację
nie musieć przepisywać kodu z obrazka

Komentarze niezgodne z regulaminem oraz uznane za reklamowe usuwamy bez powiadomienia.

na górę


Zapisz się i Ty i zgarnij super niezpodziankę!



Holidaycheck

* Serwis nie ponosi odpowiedzialności za publikowane przez użytkowników treści. Treści są własnościa Autorów. Zgłoś nadużycie Administratorowi.