auckland szok kulturowy kultura kino książki praca

 

Jesteś tutaj: Strona główna | Nowa Zelandia Relacje | Szok kulturowy


Szok kulturowy

Dotyczy wyjazdu z 2010 roku

Dodane: 2010-10-28 | Aktualizacja: 2010-10-29


Czyż to nie jest słodkie, że „Fashion Week” trwa tylko dwa dni, deskorolki wciąż są na topie, strony internetowe robi się na tabelkach, benzyna ma 91 oktanów, a bestsellerem w księgarni mogą być „Przypadki Robinsona Crusoe”?

Podziel się ze znajomymi!

Nowa Zelandia to kraj maleńki i oddalony od reszty świata jak nieszczęście, nic więc dziwnego, że trąci nieco prowincją.

Londyn i wcześniejsze podróże po świecie nieco nas zepsuły i niewiele nas już dziwi - nie ruszają nas różne odcienie i kolory skóry, ani nawet fakt, że sklepy z dekoracjami bożonarodzeniowymi mogą być otwarte przez cały rok - są jednak rzeczy, które wciąż wywołują uśmiech na twarzy, a czasem nawet grymas zdziwienia.

Kraj jest tak mały, że gazety są bliżej czytelnika niż gdziekolwiek indziej. W Auckland dostępny jest tylko jeden ogólnonarodowy dziennik, do którego można zwrócić się z pytaniem – kiedy na jakiejś krzyżówce zaczną działać światła albo kamery, czy też kto zajmuje się wieszaniem flag w odpowiednich miejscach. Gazeta odpowiada na łamach, i to jest prawdziwe dziennikarstwo.

Poza tym sprawa produkcji „Hobbita” stała się przedmiotem ogólnonarodowej debaty. Sam premier negocjował z przedstawicielami Warner Bros, obiecując im nawet zmiany w prawie pracowniczym, żeby tylko wybrali Nową Zelandię. I wreszcie się udało.

Z decyzji Amerykanów cieszą się nie tylko filmowcy, ale także biznesmeni, taksówkarze, restauratorzy, hotelarze i przewodnicy, którzy kupują półstronicowe ogłoszenia w gazecie, by wyrazić w nich swoje zadowolenie. W tej jednej hollywoodzkiej produkcji upatrują swojego gospodarczego zbawienia i obiecują, że całym sercem będą wspierać projekt.

Kochani są ci Nowozelandczycy, serdeczni, mili i ufni. Nie zamykają domów i samochodów. Chociaż oczywiście mają też swoje słabostki. Bekanie słychać na każdym kroku – robią to faceci, babki, wszyscy. Młodzi lubią też popisywać się pierdzeniem, w myśl zasady jaką widzieliśmy wywieszoną w jednym pubie: „nie powstrzymuj bąków, bo one potem wędrują kręgosłupem do głowy i stąd rodzą się gówniane pomysły”.

A takich pomysłów można by wymienić kilka. Na przykład kto wpadł na to, by wybudować ponadmilionowe miasto Auckland na 46 wulkanach?! Albo, żeby pod koniec XIX wieku budować fortyfikacje przeciwko atakowi Rosjan? Albo żeby dać się tak wykorzystywać na wojnach? Po wizycie w muzeum ma się nieodparte wrażenie, że Kiwi dowodzeni przez Brytyjczyków, byli mięsem armatnim w każdym konflikcie. Oni także mieli swoich pilotów walczących w bitwie o Anglię i też im się wydaje, podobnie jak Polakom, że to o nich Churchill powiedział słynne słowa: „Jeszcze nigdy tak wielu nie zawdzięczało tak wiele tak nielicznym”.

Dziwi nas też to, że mimo licznych zalet, jest to kraj zesłania dla Francuzów i Anglików, którzy trafiają tu po dwóch latach w Australii, bo skończyła im się wiza. Nie chce im się wracać do domu, ale też nie bardzo wiedzą co tu robić. Siedzą więc i marudzą, przypominając jak to w Sydney czy Brisbane jest światowo, bo mają tam Ikeę (W NZ jej nie ma, bo sąd uznał, że będzie zbyt popularna, a przez to będą tworzyć się korki i zablokował budowę).

A przecież tutaj też jest fajnie. Prostytucja jest legalna, pracownicy tworzą związki zawodowe, wszyscy płacą kartami, nawet 2 dolary za batonik, a co najważniejsze – będąc z Europy, można imponować tym, że jeździło się za granicę SAMOCHODEM. Tutaj nie ma takiej możliwości.

Poza tym, jak się sami przekonujemy, jest tu duże skupisko niebanalnych i ciekawych osobowości. I to właśnie nimi mamy zamiar się zająć.

 

--

Czytaj także nasz blog Sępek Świata http://www.sepekswiata.pl/

i dołącz na Facebooku http://www.facebook.com/pages/Sepek-Swiata/110380342330967

 

Podziel się ze znajomymi!

Komentarze Sortowane od najnowszego do najstarszego

  1. Brak zdjęcia Anomin napisał:
    2011-03-25 o 08:00

    Hej!

    Mam znajomego Kiwi, któremu dwa razy już stłukli szybę w samochodzie z 1994 roku, i który nie jest więcej wart niż 1000 NZD. Sam się śmieje, że na szyby wydał więcej niż sam pojazd jest wart. Teraz już nigdy nie zostawia wartościowych rzeczy w samochodzie i mnie też to odradza.

    Przyjechałem do Christchurch z Danii i mogę powiedzieć, że w krajach skandynawskich rzeczywiście nie zamyka się domów i samochodów. Tutaj jednak bym nie był taki ufny. Kiedyś żona jednego z pracowników University of Canterbury powiedziała mi, że nie mniej niż 10 lat temu było w Chch bezpiecznie, teraz jednak sama odradza chodzenia w niektórych częściach miasta po zmroku.

    Wielokrotnie dziewczyna mojego znajomego z Indii spotkała się z przykrym zachowaniem ze strony niektórych Kiwi, co pokazuje, że w tym wielonarodowościowym społeczeństwie też są problemy związane z pochodzeniem i odmienną kulturą. Ogólnie jednak rzecz biorąc społeczeństwo jest tolerancyjne.

    Jest jeszcze wiele innych rzeczy, o których można wspomnieć. Wydaje mi się jednak, że pisanie w samych superlatywach nie jest najlepszym pomysłem. Według mnie warto pokazać kraj, społeczeństwo z każdej strony, gdyż Nowa Zelandia to kraj jak każdy inny, który ma swoją kulturę, historię (nie za długą) i tradycję.

    Pozdrawiam, Łukasz

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby:
otrzymać powiadomienie o odpowiedzi na komentarz Twój i innych. Nie wypadniesz z konwersacji.
komentarz pojawił się natychmiast na stronie
komentarz nie musiał oczekiwać na moderację
nie musieć przepisywać kodu z obrazka

Komentarze niezgodne z regulaminem oraz uznane za reklamowe usuwamy bez powiadomienia.

na górę


Zapisz się i Ty i zgarnij super niezpodziankę!



Holidaycheck

* Serwis nie ponosi odpowiedzialności za publikowane przez użytkowników treści. Treści są własnościa Autorów. Zgłoś nadużycie Administratorowi.