nowa zelandia emigracja, emigracja do nowej zelandii, wyjazd do nowej zelandii, kosciół w nowej zelandii, polski kościów w auckland

 

Jesteś tutaj: Strona główna | Nowa Zelandia Relacje | Nowa Zelandia emigracja. Wizyta w kościele.


Nowa Zelandia emigracja. Wizyta w kościele.

Dotyczy wyjazdu z 2012 roku

Dodane: 2012-01-27 | Aktualizacja: 2012-01-27


Śpiewanie kolęd po polsku z ludźmi, których człowiek nie zna, ale w gruncie rzeczy wie że przeszli przez podobne historie w życiu ma w sobie coś nie tyle z magii co z przysłowiowego mistycyzmu.

Podziel się ze znajomymi!

Tekst publikowany w imieniu znajomego fana NaszaNowaZelandia.pl, który postanowił z rodziną wyemigorwać do Nowej Zelandii. Ponieważ nie jest on zwierzem społecznościowym przekazuje Wam relację z Nowej Zelandii za posrednictwem mojego konta dlatego nie będę odnosił sie do uwag czytelników ponieważ nie jestem autorem tekstów ale mam nadzieję, że zapozna się z Waszymi opiniami przeglądając komentarze poniżej. Życzę miłej lektury. Rafał

---------------------------------------------------------

Przez ostatnie siedem lat właściwie modliłem się po angielsku i wizyta na polskiej mszy na końcu świata na pewno była przeżyciem. Śpiewanie kolęd po polsku z ludźmi, których człowiek nie zna, ale w gruncie rzeczy wie że przeszli przez podobne historie w życiu ma w sobie coś nie tyle z magii, która nie byłaby na miejscu w kościele ale z przysłowiowego mistycyzmu, i trudno wytłumaczyć to komuś kto ma to na codzień. Sarenka stwierdziła, że na mszy jest „dużo starzyków” co było dla niej zaskoczeniem większym niż dla mnie. Faktycznie chyba tu w Auckland więcej jest starszej emigracji. Młodszych ludzi jest zdecydowanie mniej niż w Irlandii. Na mszy naliczyliśmy dwie, może trzy rodziny z małymi dziećmi. Emigracja na Wyspach Brytyjskich wydaje się znacznie młodsza. Niestety nie mieliśmy okazji porozmawiać ani z księdzem ani z rodakami gdyż mała przyzwyczajona do standardów mszy irlandzkich zaczęła rozrabiać i musieliśmy wyjść wcześniej. Tu mała dygresja. Na mszach katolickich w UK dzieciaki zazwyczaj się zbierają i idą na katechezę rysować, malować itp. W Irlandii dzieciaki dokazują na całego, hulaj dusza w kościele, piekła nie ma, ku uciesze księdza i wszystkich ludzi zgromadzonych. Właściwie dziecku na mszy w Irlandii można wszystko. Inaczej jest na mszy w Polsce, gdzie dziecko siedzi grzecznie i pokornie w ławce. W naszej małej Irlandce raczej odezwał się dzisiaj duch świętego Partyka a nie świętego Stanisława. Po mszy niezbyt po katolicku postanowiliśmy udać się do miasta zrobić zakupy. Tak się złożyło, że po wczorajszym przylocie i po bio kontroli na lotnisku właściwie w lodówce mieliśmy tylko dwa słoiczki z jedzeniem dla małej.

Podziel się ze znajomymi!

Komentarze Sortowane od najnowszego do najstarszego

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby:
otrzymać powiadomienie o odpowiedzi na komentarz Twój i innych. Nie wypadniesz z konwersacji.
komentarz pojawił się natychmiast na stronie
komentarz nie musiał oczekiwać na moderację
nie musieć przepisywać kodu z obrazka

Komentarze niezgodne z regulaminem oraz uznane za reklamowe usuwamy bez powiadomienia.

na górę


Zapisz się i Ty i zgarnij super niezpodziankę!



Holidaycheck

* Serwis nie ponosi odpowiedzialności za publikowane przez użytkowników treści. Treści są własnościa Autorów. Zgłoś nadużycie Administratorowi.