kontrola celna w nowej zelandii celnicy nowozelandzcy zakupy w nowej zelandii wynajem samochodu zmiana czasowa odprawa w nowej zelandii

 

Jesteś tutaj: Strona główna | Nowa Zelandia Relacje | pierwszy dzień (?) po przylocie


pierwszy dzień (?) po przylocie

Dotyczy wyjazdu z 2011 roku

Dodane: 2011-02-02 | Aktualizacja: 2011-02-02


Nasz camperek

Nasz camperek

Wylądowaliśmy o 5 lokalnego czasu. Pierwsze - BARDZO dokładna kontrola czy nie wwozimy jedzenia, roślin, leków, pyłków, itp. W samolocie wypełnia się specjalną kartę, na której zaznacza się co z listy się ma w bagażach. Na tej podstawie odbywa się kontrola i otrzymanie wizy turystycznej.

Podziel się ze znajomymi!

I tutaj najważniejsze – NIE ŚCIEMNIAĆ! Nie ma po co. Zdecydowanie lepiej podać, podniosło to wiarygodność. Mieliśmy 4 opakowania leków, wszystkie zgłosiliśmy, pan obejrzał, drugi pan obejrzał – ale nie było dalszego trzepania bagaży. Zasada o której wszędzie informują jest prosta – zgłoś, wyrzuć lub płać. Np. na liście jest pozycja byty górskie , niby absurd. A tak naprawdę chodzi tylko o to , czy nie wwozi się ziemi lub obcych roślin na podeszwie . I w miejscu kontroli jest wielki napis iż kara za brudne buty to 200 $ :/ . Ja poczytałam na jakimś forum na co zwracają uwagę w czasie kontroli i udało nam się uniknąć niemiłych niespodzianek (np. pamiętaliśmy by pozbyć się 1 kanapki). Radzę też to innym, wybierającym się tam. A i jeszcze jedno – panowie naprawdę umieją tak porwadzić rozmowy, że są bardzo mili, ale jakby ktoś ściemniał i zamiast na wakacje wybierał się do pracy – naprawdę by potrafili to wyłapać. Mistrzostwo.

W sumie jednak kontrola nie trwała długo, a po wyjściu z lotniska przywitał nas spory komplet ulotek i przewodników po NZ z masą adresów miejsc  i campingów,  ciepły wiatr i słońce – i już to zrekompensowało nam trudy podróży. Oczywiście już zapomniałam o moim postanowieniu iż NIGDY więcej takich lotów J  Autobusem dostaliśmy się do centrum (zajęło to jakąś godzinę, bardzo pomogli nam kierowcy) po nasz samochód. I tu zonk, bo w wypożyczalni powiedzieli, że samochód czeka na nas na .. LOTNISKU! Tak jak prosiliśmy… i tu wytłumaczenie- owszem prosiliśmy o możliwość odbioru z lotniska, ale było to 1,5 miesiąca temu i dostaliśmy odpowiedź odmowną. Zatem staliśmy lekko wkurzeniu koniecznością godzinnego powrotu na lotnisko, czego pan nie rozumiał, bo mówi : ”co za problem? Zapłacimy wam za taxi i odbierzecie auto” . no nic, w każdym razie zanim w drugim miejscu dopełniliśmy formalności w sumie minęły 3 godziny od wyjazdu z lotniska do odjazdu naszym camperkiem. Pierwsze co to pojechaliśmy po jakieś zakupy (cennych wskazówek co do sklepów udzielił nam kierowca taxówki i faktycznie później już kupowaliśmy w najtańszym klepie „pak’n’seve”), a z nimi na najbliższy możliwy camping.

Tam po zjedzeniu małego śniadanka, położyłam się na chwilę odpocząć. I choć byłą to godzina 15, to w zasadzie był koniec mojego dnia, gdyż obudziłam się dopiero rano dnia następnego……….


Podziel się ze znajomymi!

Komentarze Sortowane od najnowszego do najstarszego

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby:
otrzymać powiadomienie o odpowiedzi na komentarz Twój i innych. Nie wypadniesz z konwersacji.
komentarz pojawił się natychmiast na stronie
komentarz nie musiał oczekiwać na moderację
nie musieć przepisywać kodu z obrazka

Komentarze niezgodne z regulaminem oraz uznane za reklamowe usuwamy bez powiadomienia.

na górę


Zapisz się i Ty i zgarnij super niezpodziankę!



Holidaycheck

* Serwis nie ponosi odpowiedzialności za publikowane przez użytkowników treści. Treści są własnościa Autorów. Zgłoś nadużycie Administratorowi.