orakei korako, krater księżycowy, gejzery

 

Jesteś tutaj: Strona główna | Nowa Zelandia Relacje | Gejzery, gorące błoto i zapach zgniłych jaj


Gejzery, gorące błoto i zapach zgniłych jaj

Dotyczy wyjazdu z 2011 roku

Dodane: 2011-02-25 | Aktualizacja: 2011-02-25


Po wczorajszej adrenalince – czas na coś spokojniejszego. Postanowiliśmy zobaczyć te niesamowite ciepłe miejsca tutaj....

Podziel się ze znajomymi!

. Na szczęście noc udało mi się przespać, wreszcie śpię normalnie do godziny 8-9 a nie do 6 rano…. Więc pełni energii ruszyliśmy na północ od Taupo. W centrum turystycznym zaopatrzyliśmy się w ulotki 4 miejsc do zobaczenia – wszystkie związane z gejzerami i wulkanami – ze względu na to, iż jest to teren osadzony na tym. Zaczęliśmy  od Krateru księżycowego – za niewielką opłata można obejść (oczywiście wyznaczoną ścieżką) teren pełen wyziewów ziemnych (fumaroli) siarkowodoru i bulgoczącego błotka. Zapaszek tam panujący przypomina zgniłe jaja i po jakimś czasie dodaje nawet uroku takim miejscom. 

Stamtąd pojechaliśmy do Orekei Korako – tzw. ukrytej doliny. To z kolei teren, gdzie za zdecydowanie większą opłata można zobaczyć niesamowite tarasy krzemowe, gejzerki i oczywiście błotka. Całość znajduje się nas pięknym (i w niektórych miejscach gorącym!) jeziorkiem.  I w zasadzie gejzerów i tym podobnych nam wystarczyło. Jest jeszcze Wai – o –Tapu, ale albo to albo Orakei. Oba nie ma sensu. Miejsca które widzieliśmy są przepiękne. Powody aby je koniecznie odwiedzić:

- ponieważ w Polsce czy nawet Europie nie mamy szans zobaczyć takiego skupiska tak świetnie zachowanych  miejsc geotermalnych

- jest to ważny element historii, legend i krajobrazu czy wręcz turystyki  NZ. Nie zobaczyć tego to jak w Polsce nie zobaczyć….. hmmmm….. no czegoś ważnego. ;)

- jak pisałam – są to piękne miejsca, kolorowe tarasy krzemowe naprawdę robią wrażenie.

 

My dziś stwierdziliśmy, że po 12 dniach intensywnego odkrywania NZ mamy pewien przesyt wrażeń i nasza głowa jest tak pełna, że potrzebuje odświeżenia. Zatem: jutro powrót na nasz ulubiony camping przy Parku Tongariro – dokładnie w wiosce  Whakapapa – i tam dzień nic nie robienia oraz nadzieja, że pogoda okaże się dobra na wypad w góry.

 

Nocleg: Koło miejscowości Hatepe -  na dziko, nad rzeką, z daleka od drogi.

Podziel się ze znajomymi!

Komentarze Sortowane od najnowszego do najstarszego

  1. JOanna napisał:
    2011-03-09 o 16:55

    no niestety wyprawa po NZ to ciągłe wybory..... nam Orakei i krater wraz z dojazadami zajal caly dzien. Orakei bylo wyzej w 101 kiwi's must do i tym sie kierowalismy. nie jechalismy juz do Wai bo i tak wiele rzeczy musielismy odpuscic :)

    Odpowiedz
  2. Brak zdjęcia Anomin napisał:
    2011-03-02 o 14:12

    Orakei i Wai-o-Tapu różnią się od siebie diamterialnie! Za nic na świecie nie odpuściłabym Wai-o-Tapu!

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby:
otrzymać powiadomienie o odpowiedzi na komentarz Twój i innych. Nie wypadniesz z konwersacji.
komentarz pojawił się natychmiast na stronie
komentarz nie musiał oczekiwać na moderację
nie musieć przepisywać kodu z obrazka

Komentarze niezgodne z regulaminem oraz uznane za reklamowe usuwamy bez powiadomienia.

na górę


Zapisz się i Ty i zgarnij super niezpodziankę!



Holidaycheck

* Serwis nie ponosi odpowiedzialności za publikowane przez użytkowników treści. Treści są własnościa Autorów. Zgłoś nadużycie Administratorowi.