wellington, cable car, vege jedzenie

 

Jesteś tutaj: Strona główna | Nowa Zelandia Relacje | dotarliśmy do Wellington - to jest Stolica przez duże S


dotarliśmy do Wellington - to jest Stolica przez duże S

Dotyczy wyjazdu z 2011 roku

Dodane: 2011-02-10 | Aktualizacja: 2011-02-10


W 8 dniu naszej wyprawy dotarliśmy do stolicy. Zastanawialiśmy się, co jeszcze po fokach tak wyjątkowego może nas spotkać? Póki co, po kilku dniach pustych dróg i odcięcia od cywilizacji wjechaliśmy do miasta.

Podziel się ze znajomymi!

Przy czym porównywaliśmy sobie tą drogę z drogą do Warszawy – mniej więcej od Janek do centrum – i oczywiście nie ma porównania, gdyż tu się w ogóle jedzie i do tego  w zasadzie dość długo nawet 100 km/h. Zatem – zupełnie zapomniawszy że mamy sobotę (szczęśliwi czasu nie liczą…), wjechaliśmy do centrum. Trochę krążyliśmy za miejscem, ale też po 10 minutach udało się coś znaleźć. Chcieliśmy zapłacić, a okazało się że w soboty free. Ale limit do dwóch godzin. Wiec szukamy opcji jak wydrukować potwierdzenie owych godzin. I nic. Po prostu – jest taka zasada, więc należy się jej trzymać i tyle. Jak ktoś przyuważy że stoisz za długo - wzywa hol i po sprawie (spoko -tego dziś nie doświadczylismy)
Konkretne plany mieliśmy dopiero na jutro (Muzeum Te Papa), dziś raczej luźno połazić. I jak to u nas bywa – same fajne rzeczy z tego wyszły. W zasadzie przypadek sprawił, że zaparkowaliśmy w tym miejscu, a okazało się, że jest to przy głównej ulicy z atrakcjami. Udało nam się odkryć przepyszną indyjską Wege knajpkę (było ostro, ale przesmacznie – i oczywiście taniej niż w Polandzie), sklep z niedostępnymi w Polsce kosmetykami  (dla mnie) oraz fajne mapy (dla JAcka).

Ale przede wszystkim 3 atrakcje, które chcieliśmy zobaczyć i myśleliśmy, że się nie uda – Cable Car (choć reklama, że to przejazd z widokiem na miasto to przesada; jedzie się pół kilometra i widzi bardziej mur, niż panoramę - przereklamowane) oraz ogród botaniczny (do niego prowadzi kolejka, jeśli nie masz ochoty go zwiedzać – odpuść sobie Cable Car). Ogród bardzo piękny zresztą, na nas zrobił mniejsze wrażenie gdyż na szlakach widoki podobne a bardziej w naturze, ale jeśli ktoś NZ bardziej zwiedzał niż przemierzał – super atrakcja. W nim też  znajduje się obserwatorium i planetarium. Ponieważ to inny  nieboskłon i gwiazdozbiory niż u nas – bardzo chciałam to zobaczyć. No i znów przypadek – gdy dotarliśmy do obserwatorium i weszliśmy się rozejrzeć, pani mówi: „państwo na najbliższy pokaz? Zaczynamy za minutę, można jeszcze szybko kupić bilet, później można z nim wejść na wystawę”. My nie mieliśmy pojęcia o czym ona mówi, ale szybka decyzja „wchodzimy!”. Spodziewałam się pokazu i wykładu jak w Toruniu – a ku naszym oczom ukazał się niesamowicie nakręcony i zanimowany film „Kim są astronomowie?”- o historii kosmosu i badań nad nim (niestety, nie było o Koperniku, tylko o Galileuszu jako o wybitnym badaczu, który zmienił postrzeganie wszechświata),o współpracy międzynarodowej w tym zakresie oraz że astronomem może być każdy z nas- krótko mówiąc jak to w tutaj: o przewadze współpracy nad rywalizacją oraz o wpływie jednostki na otaczający ją świat (w sumie wręcz wszechświat) – eh, te dwie rzeczy + dbałość o środowisko są tu fantastyczne….. Później równie ciekawie prowadzony pokaz, jak rozpoznawać gwiazdy na niebie i kierować się nimi w nawigacji. Czyli nie mamy tu Wielkiego Wozu, ale Krzyż Południa. Bo to inna półkula przecież :) Chciałam  wykorzystać dziś tę wiedzę, ale niestety niebo było zbyt zachmurzone, by coś zobaczyć.

 Do tego nasz camping jest najmniej romantyczny i przytulny ze wszystkich – to po prostu asfaltowy plac parkingowy z toaletą i kuchnią + prąd (czyli jak już pisałam minimum) przy hotelu. Ale za to - to najbliższy camp do Wellington (14 km) , kolejny to kawał drogi (40 km) więc potraktowaliśmy to jako niezbędny element, aby docenić noclegi nad oceanem (aby nam nie spowszedniały) oraz już praktycznie – jutro dostać się szybko znów do stolicy, bo czas na najlepsze muzeum w kraju – Te Papa. 


Nocleg: wellington, camping Motor (asfaltowy)

 

Podziel się ze znajomymi!

Komentarze Sortowane od najnowszego do najstarszego

Dodaj komentarz

Zaloguj się aby:
otrzymać powiadomienie o odpowiedzi na komentarz Twój i innych. Nie wypadniesz z konwersacji.
komentarz pojawił się natychmiast na stronie
komentarz nie musiał oczekiwać na moderację
nie musieć przepisywać kodu z obrazka

Komentarze niezgodne z regulaminem oraz uznane za reklamowe usuwamy bez powiadomienia.

na górę


Zapisz się i Ty i zgarnij super niezpodziankę!



Holidaycheck

* Serwis nie ponosi odpowiedzialności za publikowane przez użytkowników treści. Treści są własnościa Autorów. Zgłoś nadużycie Administratorowi.